Gdybym by³a s³awn± pani± profesor psychologii i poproszono by mnie o wyg³oszenie krótkiego referatu na temat optymizmu, najpierw bardzo bym siê ucieszy³a, bo optymizm to co¶ co od jakiego¶ czasu mam i chyba nawet w nadmiarze, ale nie narzekam - od tego g³owa nie boli.
I optymizm to jedyna filozofia ¿yciowa jak± chcê wyznawaæ i propagowaæ. Jednak to by³oby tylko najpierw, bo pó¼niej mia³abym wielki problem, co tak w³a¶ciwie o tym optymizmie mia³abym powiedzieæ. I od czego zacz±æ. Czy tak typowo, jak zwykle zaczyna siê takie wyk³ady, od tego kto, gdzie i po raz pierwszy zaj±³ siê tym tematem na powa¿nie i podda³ go badaniom. My¶lê, ¿e jednak nie, bo, mimo i¿ jest to interesuj±ce, to jednak ani historyk ze mnie nigdy nie bêdzie dobry, ani moich s³uchaczy pewnie by to nie zainteresowa³o. Pominê³abym, wiêc kwestiê narodzin optymizmu i odes³a³a sprytnie, zainteresowanych na wyk³ad do kogo¶ innego lub do biblioteki. S³owo wstêpne mia³abym tym samym z g³owy. Ale problem nierozwi±zany. Je¶li nie mówi³abym o pochodzeniu, to, czym innym zaciekawiæ audytorium?
Zracjonalizowany optymizm
Mo¿e pokaza³abym bardziej prozaiczn± stronê optymizmu? Tak± bardziej ludzk± i mo¿liw± do zrealizowania. Chyba tak. Chyba to chcia³abym powiedzieæ, ¿e optymizm nie jest niczym nadzwyczajnym. Ani magicznym, ani naukowo wyliczonym wzorem. Optymizm to racjonalne podej¶cie do ¿ycia. Nic wiêcej, nic mniej.
Optymi¶ci w swoim ¿yciu maj± tyle samo pora¿ek, niepowodzeñ, tragedii co pesymi¶ci. Tak samo trac± pracê, rozstaj± siê z partnerami, umieraj± im bliscy, choruj±, trac± swój maj±tek. Jaka wiêc ró¿nica miêdzy jednymi a drugimi? Zasadnicza - Optymi¶ci lepiej sobie radz± z tymi stratami, ³atwiej pokonuj± kryzysy i szybciej z nich wychodz±. Oczywi¶cie optymizm to nie jedyna cecha charakteryzuj±ca ludzi dobrze funkcjonuj±cych i ciesz±cych siê zdrowiem psychicznym. Jest jednak bardzo wa¿n± sk³adow± ca³o¶ci. I my¶lê, ¿e ma du¿y wp³yw na pozosta³e. Na optymizm sk³ada siê kilka rzeczy. Oto one:
Pogodne spojrzenie w przysz³o¶æ
Pozytywny stosunek do ¶wiata, przekonanie, ¿e mimo wszystko jest dobry, pozwala nam swobodniej w tym ¶wiecie byæ. Czy musimy ws³uchiwaæ siê w te wszystkie tragiczne informacje wylewane na nas ka¿dego dnia z radia, telewizji, Internetu? Gdy co¶ z³ego dzieje siê na ¶wiecie, a dzieje siê ci±gle, moja Babcia mówi: „Bo¿e co to siê wyprawia, kiedy¶ tak nie by³o, gdzie zmierza ten ¶wiat". Niestety, by³o. Trzêsienia ziemie, po¿ary, powodzie, to wszystko by³o, tylko z telewizj± by³o gorzej. Nie znaczy to, ¿e mamy zamkn±æ siê na cierpienia innych ludzi i udawaæ, ¿e nas to nie dotyczy. Absolutnie nie. Mamy po prostu zaj±c siê tym, na co mamy wp³yw. Je¶li mogê komu¶ pomóc, to robiê to. Ale pomagam, nie zamartwiam siê ca³y dzieñ, jak cierpi± inni, jaki straszny los ich spotka³ i na tym poprzestajê. Jeszcze nigdy nie spotka³am cz³owieka, który swoim zamartwianiem siê i prze¿ywaniem tragedii innych zmieni³by choæ trochê co¶ na lepsze. Koncentrowanie siê na z³ych wiadomo¶ciach obni¿a nasz nastrój, sprawia, ¿e ¶wiat wydaje nam siê pe³en zagro¿eñ, niebezpieczeñstw. I jak w takim koszmarnym ¶wiecie ¿yæ?
Pogodne spogl±danie w przysz³o¶æ ma moc uspokajaj±c±, porz±dkuj±c± nasze my¶li. I nie mówiê tu o popadaniu w ¶lep±, naiwn± wiarê, ¿e jako¶ to bêdzie i manna z nieba spadnie, kredyt sam siê sp³aci, pracodawca zapuka do naszych drzwi, a narzeczony ju¿ gotuje dla nas wspania³± kolacjê. Samo nic siê nie stanie. Ale popadanie w przera¿enie, ¿e nigdy i nigdzie nie dostanê pracy, mnie osobi¶cie nie mobilizuje, by choæ siêgn±æ po gazetê z og³oszeniami drobnymi, o pisaniu cv i listu motywacyjnego nawet nie wspomnê! Wiara w lepsze jutro popchnie mnie do dzia³ania, je¶li zastanowiê siê, czego tak naprawdê chcê, czego potrzebujê i sk±d mogê to wzi±æ.
Ugotuj problem
Rozwi±zywanie problemów powinno odbywaæ siê w kuchni. Dlaczego? By postêpowaæ jak z gotowaniem obiadu. Problem to obiad, który ma byæ dobry i zjadliwy, a jak do tego jeszcze ³adnie wygl±da to pe³ny sukces. Nikt nie gotuje obiadu wrzucaj±c wszystko, co ma do byle garnka i wstawiaj±c do piekarnika. Chyba, ¿e robi ostatni posi³ek, jaki ma zamiar zje¶æ w swoim ¿yciu. Choæ i wówczas nie ma gwarancji powodzenia. Gotowanie to ca³a procedura. Najpierw pomys³, pó¼niej sk³adniki, rekonesans w zapasach, - co jest, a co trzeba kupiæ. Zakupy, je¶li oka¿e siê, ¿e s± braki. I wreszcie samo gotowanie, czyli skrobanie, nacinanie, zalewanie, przyprawianie, sma¿enie, gotowanie lub pieczenie, a¿ wreszcie konsumpcja. Problem wymaga tych samych zabiegów, tyle, ¿e nie potrzeba nam garnków ani no¿yków. Je¶li co¶ nas trapi, to zastanówmy siê, co to takiego jest. Czyli - jak± zupê chcê ugotowaæ. Jak ju¿ wiem, co to za potwór, to teraz sprawdzam, jak z nim walczyæ - czyli czy mam to gotowaæ, sma¿yæ czy upiec. Np. je¶li nie mam pieniêdzy tyle, ile mi potrzeba, to mogê albo je ukra¶æ - pomijaj±c kwestie moralno-etyczne, muszê siê liczyæ z tym, ¿e jak mnie z³api± to nie do¶æ, ¿e pieniêdzy mieæ nie bêdê, to jeszcze pewnie mnie zamkn±, odpada wiêc kradzie¿. Mogê po¿yczyæ, je¶li mam, od kogo i warto te¿ zastanowiæ siê, sk±d wezmê by oddaæ. Wreszcie mogê spróbowaæ je zarobiæ. Wiem, z prac± ciê¿ko. Jednak nie a¿ tak ciê¿ko by nigdzie jej nie by³o. Warto inwestowaæ w siebie i rozwijaæ swoje mniejsze i wiêksze zdolno¶ci, wtedy mam, z czego wybieraæ i mam co innym zaoferowaæ. Czyli mam lepiej zaopatrzon± spi¿arniê i produkty na ró¿ne dania. Optymizm pozwala na zachowanie dystansu i przywo³ywanie siê do porz±dku. Dla pesymisty ka¿da z zaproponowanych tutaj czynno¶ci zawsze znajdzie swoje „tak ale". Przeszkadza to w podjêciu decyzji i co wa¿niejsze w rozpoczêciu dzia³ania.
Pozytywne nastawienie do ludzi
Pozytywne nastawienie do ludzi sprzyja utrzymywaniu starych znajomo¶ci, nawi±zywaniu nowych. Je¶li uwa¿am, ¿e inni mo¿e nie od razu chc± mi nieba przychyliæ (taki optymizm ju¿ raczej powinno siê leczyæ), ale z pewno¶ci± nie zaczn± od podk³adania mi nogi, to chêtniej wchodzê z nimi w relacje. Jak u¶miechnê siê rano do pani sprzedaj±cej mi bu³ki, to zrobi siê milej i obie bêdziemy w lepszych nastrojach. A je¶li nie odpowie na mój u¶miech? Có¿ z tego, czy odpadnie mi rêka? Nie s±dzê. Jutro znów spróbuje zabieraj±c ¶wie¿y chlebek na ¶niadanie u¶miechn±æ siê do niej. Wychodzenie do pracy, gdzie czekaj± na mnie sami wredni, nastawieni na rywalizacjê i podk³adanie ¶wiñ wspó³pracownicy, jest wrêcz masochistyczne. Czy jednak w istocie tak jest? Mo¿e jest kilka osób, których nie lubiê, ale ostatecznie wcale nie muszê siê z nimi spotykaæ i mogê do minimum ograniczyæ z nimi kontakty. Do pracy nie idê w celach towarzyskich. Mam swoje zadania, wykonam je jak tylko potrafiê najlepiej i tyle. Je¶li pomy¶lê nieco cieplej o swoich wspó³pracownikach, wyobra¿ê ich sobie jako ludzi maj±cych swoje domy, rodziny, rado¶ci i smutki, mo¿e ³atwiej bêdzie z nimi przepracowaæ tych kilka godzin.
... i do samego siebie w szczególno¶ci
Pozytywne nastawienie do siebie, nieraz najtrudniejsza rzecz na ¶wiecie. Najtrudniejsza i jednocze¶nie najwa¿niejsza. Je¶li ja siebie nie lubiê, nie szanuje, nie ceniê, to, jakim cudem kto¶ inny mia³by to zrobiæ? Bywa tak, ¿e nasi bliscy, przyjaciele czy znajomi przekonuj± nas, ¿e jeste¶my fajni, ³adni, m±drzy etc. etc. Nie sprawdzajmy, jak d³ugo mog± to powtarzaæ. W koñcu ka¿demu siê znudzi, gdy zauwa¿y, ¿e jego s³owa odbijaj± siê od nas jak groch od ¶ciany. Ka¿dy cz³owiek niesie ze sob± i swoim ¿yciem co¶ cennego, niepowtarzalnego, wa¿nego. Od niego samego tylko zale¿y, co z tym zrobi i jak. To co¶ czasem jest bardzo maleñkie, bo przez lata niedoceniane, nierozwijalne, a nawet negowane i odrzucane. Jest jak ziarnko, które nie ma szans wykie³kowaæ. Zaniedbujemy siebie podziwiaj±c innych i zazdroszcz±c im, krzywdzimy siebie neguj±c w³asn± osobê przez porównania z tymi bogatszymi, zdolniejszymi, piêkniejszymi. Zawsze znajdzie siê kto¶, kto ma od nas lepiej, ale jest te¿ kto¶, kto w porównaniu z nami ¿yje prawie ¿e w piekle. Zamiast wiêc traciæ czas na bezproduktywne przyk³adanie siebie do wzorca z jakiego¶ kolorowego pisma, warto zrobiæ co¶, by by³o nam lepiej. Dlaczego by nie zacz±æ od wypisania wszystkich swoich atutów, osi±gniêæ, umiejêtno¶ci. Mo¿na te¿ przyjrzeæ siê swoim wadom, zastanowiæ, które warto zmieniæ, a które ostatecznie zostawiæ. Z idea³ami nie da siê ¿yæ, wiêc odpu¶æmy trochê ambicji i zejd¼my na ziemiê. Ka¿dy ma swoje mocne i s³abe strony, ka¿dy mo¿e co¶ w sobie zmieniæ, a co¶ musi zostaæ tak jak jest. Wa¿ne jak to wykorzystamy i któr± stronê poka¿emy ¶wiatu.
Oswojona przesz³o¶æ
Pozytywny stosunek do przesz³o¶ci. Dla mnie osobi¶cie to bardzo wa¿na sk³adowa optymizmu. Wiadomo, przesz³o¶ci w ¿aden sposób nie mo¿emy zmieniæ. To, co nas spotka³o, ju¿ minê³o i nie mamy na to ¿adnego wp³ywu, poza tym jednym ma³ym szczegó³em. Mo¿emy z u¶miechem na to spojrzeæ. Mo¿emy podziêkowaæ, ¿e uda³o nam siê prze¿yæ, je¶li to by³a jaka¶ tragedia. Mo¿emy wyci±gn±æ z tego jak±¶ naukê na przysz³o¶æ. Mo¿emy dostrzec, ¿e ostatecznie nie ma tego z³ego, co by nam na dobre nie wysz³o. Pogodzenie siê ze swoj± przesz³o¶ci±, spojrzenie wstecz i pos³anie u¶miechu za siebie, nawet ironicznego, pozwoli nam i¶æ dalej z podniesion± g³ow±.
Tak, w³a¶nie w ten sposób chcia³abym mówiæ o optymizmie. Bez wzbudzania salw ¶miechu, pompowania sztucznie atmosfery przekonaniami, ¿e jest super a bêdzie jeszcze lepiej, wystarczy zamkn±æ oczy i powtarzaæ przez 10 minut „jestem cudowna i moje marzenia siê spe³ni±". To nie jest optymizm. To oszukiwanie samego siebie. Optymizm jest rozs±dnym dzia³aniem podejmowanym z nadziej±, ¿e osi±gnê swój cel. Czego ¿yczê wszystkim czytaj±cym ten tekst i sobie. Aleksandra Semla-Baron ¼ród³o