REKOMENDACJE /

VI Otwarta Akademia Kina Japońskiego 2011/2012

10 października już po raz szósty ruszyła Muzeum Sztuki Japońskiej Manggha Otwarta Akademia Kina Japońskiego. Tematem tegorocznej edycji jest malarskie inspiracje w kinie japońskim.

REKLAMA GOOGLE



PIĘKNO ZAKLĘTE W OBRAZIE – MALARSKIE INSPIRACJE W KINIE JAPOŃSKIM

10 października, godzina 18.00
Inspiracje chińskim malarstwem monochromatycznym w kinie jidai-geki na przykładzie filmu „Ukryta forteca”, reż. Akira Kurosawa („Kakushi toride-no san-akunin”, Japonia, 1958).

7 listopada , godzina 18.00
Inspiracje ekspresjonistyczne w kinie gendai-geki na przykładzie filmu „Zły śpi spokojnie”, reż. Akira Kurosawa („Warui yatsu hodo yoku numeru”, Japonia, 1960).

5 grudnia, godzina 18.00
Shunga – japońskie malarstwo i grafika erotyczna (pornograficzna?) jako źródło inspiracji twórców nurtu pinku-eiga na przykładzie filmu „Imperium zmysłów”, reż. Nagisa Oshima („Ai no corrida”, Japonia–Francja, 1976).

9 stycznia, godzina 18.00
W głąb sennych koszmarów, czyli tropy surrealistyczne w japońskiej sztuce filmowej na postawie filmu „Imperium namiętności”, reż. Nagisa Oshima („Ai no borei”, Japonia – Francja, 1978).

6 lutego, 18.00
Turpizm w kinie japońskim, czyli „nie ma ucieczki przed śmiercią”, „Ballada o Narayamie”, reż. Nagisa Oshima („Narayama bushi-ko”, Japonia, 1983) – jako przykład estetyki śmierci w sztuce japońskiej.

5 marca, godzina 18.00
Realizm po japońsku, czyli stylistyka paradokumentalna w kinematografii Kraju Wschodzącego Słońca na przykładzie filmu „Naga wyspa”, reż. Kaneto Shindo („Hadaka no shima”, Japonia, 1960).

2 kwietnia, godzina 18.00
Fotografia jako źródło inspiracji dla filmowców japońskich w oparciu o analizę filmu „Dzieci Hiroshimy”, reż. Kaneto Shindo („Gembaku-no ko”, Japonia, 1952).

7 maja, godzina 18.00
Znaczenie krajobrazu w japońskim malarstwie i japońskim kinie, czyli „obraz świata jest obrazem człowieka” na przykładzie poetyckiego filmu kryminalnego „Zamek z piasku”, reż. Yoshitaro Namura („Suna no utsuwa”, Japonia, 1974).

4 czerwca, godzina 18.00
Filmowy popart w wydaniu japońskim, inspiracje amerykańskim i japońskim komiksem manga w kinematografii Kraju Kwitnącej Wiśni na przykładzie filmu „Superekspres w niebezpieczeństwie”, reż. Junya Sato („Shinkansen daibakuha”, Japonia, 1975).
W filmie „Mięśnie” („Kurotta ButtokaI”, reż. Hisayasu Sato, 1989) – transgresyjnym melodramacie inspirowanym prozą Yukio Mishimy i filmami Piera Paola Pasoliniego – jedna ze scen rozgrywa się w ekskluzywnym tokijskim klubie nocnym. Tym, co przyciąga uwagę zwłaszcza polskiego widza, jest przedziwny wystrój owego klubu: tworzą go, ni mniej, ni więcej, polskie plakaty filmowe. Z niedowierzaniem patrzymy na prace Młodożeńca, Starowieyskiego i Lenicy, stanowiące oryginalny entourage sercowych perypetii bohaterów filmu.

Wydawać by się mogło, że polskie plakaty w japońskim nocnym klubie to rzecz cokolwiek egzotyczna i niezwykła. Scena ta jednak w gruncie rzeczy unaocznia artystyczny fenomen polskiej szkoły plakatu, przede wszystkim filmowego.

Powszechną manierą ostatnich lat jest reklamowanie filmów plakatami, które są fotograficznymi montażami. Tymczasem od lat 50. do początków (mniej więcej) lat 90. XX wieku filmom, które wchodziły do polskich kin, towarzyszyły plakaty autorstwa najwybitniejszych artystów plastyków, starannie wykonane, będące nie tyle plastycznym odwzorowaniem portretów głównych bohaterów czy malarską wizją jakieś kluczowej dla filmu sceny, co raczej ukazujące „istotę” zapowiadanego filmu. Polscy twórcy posiedli trudną sztukę znajdowania graficznego ekwiwalentu nie tylko dla tego, co najprostsze w odbiorze filmu (fabuły, postaci, świata przedstawionego). Za pomocą graficznego skrótu, wizualnego „haiku”, potrafili niejako wyciągnąć z filmu to, co stanowiło o jego niepowtarzalnym kształcie.

Wszystkie te cechy jak w soczewce skupiły się w plakatowych portretach (bo właśnie tak trzeba określić te małe arcydzieła) filmów japońskich, które w latach 1955–1989 cieszyły się dużą popularnością u polskiej widowni. Polscy kinomani mieli szczęście, że Centrala Dystrybucji Filmów szerokim gestem dopuszczała na ekrany produkty japońskiej kinematografii, zwłaszcza w latach 60. i 70., kiedy po okresie mistrzowskim weszła ona w fazę nowofalową, dając światu prawdziwe arcydzieła sztuki filmowej. (To otwarcie polskich kin na filmową Japonię spowodowane było nie tylko dość dogodnymi cenami, jakie przedstawili producenci japońscy, zdający sobie sprawę z politycznej sytuacji w PRL, ale także zbliżeniem kina japońskiego i sowieckiego, które miało miejsce w tych latach i zaowocowało japońsko-radzieckimi koprodukcjami oraz ożywieniem kontaktów na polu kultury między Japonią a krajami Bloku Wschodniego, zwłaszcza Polską). Filmowe obrazy Akiry Kurosawy, Kona Ichikawy, Nagisy Oshimy, Kenjiego Mizoguchiego, Kaneto Shindo, Shoheia Imamury „portretowali” na plakatach najwybitniejsi polscy artyści: Franciszek Starowieyski, Jan Lenica, Jan Młodożeniec, Janusz Parnicki, Mieczysław Wasilewski, Romuald Socha, Waldemar Świerzy czy Andrzej Pągowski.

Niemal każdy polski plakat do japońskich filmów to dzieło sztuki, skłaniające nie tylko do estetycznej kontemplacji, ale przede wszystkim do odczytania zawartych w nim wewnętrznych znaczeń. Weźmy choćby znakomity plakat Jana Lenicy do wybitnego i kontrowersyjnego filmu Nagisy Oshimy Imperium zmysłów (1976). Efemeryczny, poetycki, a zarazem ociekający zmysłowością i cielesnością, jest „wewnętrznym” portretem filmu – historii obsesyjnej miłości kobiety i mężczyzny zatracających się w sobie i kończących swą drogę ku pełnej ekstazie w śmierci. Albo plakat Andrzeja Pągowskiego do Ballady o Narayamie (1983), na swój sposób równie erotyczny, „przetrącony” przez turpistyczny element czaszki i wizerunki upiornych kruków portret wstrząsającego filmu pokazującego egzystencję mieszkańców górskiej wioski żyjących podług brutalnych praw natury. Czy wreszcie piękny plakat Bożeny Jankowskiej do arcydzieła Akiry Kurosawy Dersu Uzała (1975), na którym tygrys miast głowy ma oko – symbol nieśmiertelnej duszy natury, której swoje życie (i śmierć) podporządkował tytułowy bohater filmu. Przykłady można by mnożyć.

Warto podkreślić, że polscy artyści potrafili znaleźć intrygujący graficzny ekwiwalent także dla filmów rozrywkowych, reprezentujących komercyjne kino japońskie lat 70. Wystarczy tu przywołać Macieja Żbikowskiego, którego plakat do filmu s.f. Terror Mechagodzilii (1974, reż. Jun Fukuda) to popartowe arcydzieło. Polska szkoła Plakatu, jak i świetne kino japońskie to dziś przeszłość. Wystawa Kino japońskie w polskim plakacie filmowym przygotowywana na jubileusz 17-lecia Muzeum Manggha i towarzyszący jej katalog opisujący filmy, do których plakaty stworzyli wielcy polscy graficy, w pewien sposób wskrzeszają ów podwójny fenomen: wielkiego kina japońskiego i polskiego plakatu filmowego. To wprawdzie już historia, ale taka, która nie tylko wzbudza nostalgię, lecz również – miejmy nadzieję – inspiruje.

Przygotowanie i prowadzenie: dr Piotr Kletowski (Uniwersytet Jagielloński, Akademia Krakowska im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego)

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha
ul. M. Konopnickiej 26, Kraków





NEWSLETTER

Podaj adres e-mail aby otrzymywać newslettera!


REKLAMA

REKLAMA GOOGLE

KURS NA KURS

ul. Felicjanek 19/3
31-103 Kraków



strona główna | kursy | artykuły | wydarzenia | czytelnia | partnerzy | zespół | kontakt
© 2010 KURS NA KURS | Design by MANTO