|
REKOMENDACJE /
Leczenie pamięci. Wokół wywiadu rzeki z Władysławem Bartoszewskim
Opowiedziane przez Bartoszewskiego jego własne losy działają kojąco. Tak sobie pomyślałam, czytając wywiad rzekę przeprowadzony przez Andrzeja Friszke. I natychmiast zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe.
REKLAMA GOOGLE
Większa część książki opisuje lata wojenne i okres stalinizmu. Pobyt w obozie koncentracyjnym, konspiracja, uwięzienia w późnych latach czterdziestych i w latach pięćdziesiątych. W dodatku w tę historię, mimo wszystko zwycięską – bo przecież Bartoszewski przeżył, i jego wysiłki zostały docenione – wplata się wiele okrutnych śmierci w trakcie wojny i po. Skąd więc to, wydawałoby się, zupełnie nieadekwatne uczucie ukojenia podczas lektury tak wstrząsającej?
Wspomnienia Bartoszewskiego pozbawione są goryczy czy świadectw jakichś głębokich kryzysów światopoglądowych. Relacja koncentruje się wokół tego, co można, co trzeba było zrobić. Nasunęło mi to skojarzenia z teorią niemieckiego psychiatry i neurologa Victora Frankla, który przeżył obóz koncentracyjny i opisał swoje doświadczenia w książce Człowiek w poszukiwaniu sensu. Dowodził w niej, że człowiekowi do przetrwania niezbędne jest nie tylko zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb fizycznych, ale i poczucie celowości istnienia. Dlatego więźniowie, którzy potrafili znaleźć uzasadnienie swojej egzystencji poza doraźną sytuacją, mieli większe szanse przetrwania. We wspomnieniach Bartoszewskiego sensowność nawet najdramatyczniejszych doświadczeń nigdy nie zostaje podważona. Autor koncentruje się na swojej społecznej działalności (konspiracyjna pomocy Żydom i więźniom w czasie okupacji, a w PRL-u działalność w PSL-u w latach czterdziestych, praca dziennikarska, przynależność, potem przewodniczenie Pen Clubowi, współpraca z Radiem Wolna Europa) i pasji historyka. Nawet gdy świat dosłownie wali się w gruzy, jak podczas Powstania Warszawskiego, niepodważone zostają podstawowe kategorie etyczne autora (przedwojenny system wartości katolicko-inteligenckich). Tymczasem lata wojenne i tuż powojenne kojarzą się w polskiej kulturze, choćby poprzez lektury szkolne (Różewicz, Borowski) z załamaniem cywilizacyjnym. Bądź też, co ostatnio się nasila, jak mi się zdaje, z martyrologicznymi rocznicami i przeprowadzaniem inwentaryzacji szlachetnych i podłych.
W Internecie natrafiłam na spór toczony przed trzema laty na łamach Gazety Wyborczej między arcybiskupem Józefem Życińskim a profesorem Andrzejem Wernerem o interpretację bardzo ostrej recenzji Tadeusza Borowskiego dotyczącej wspomnień obozowych Zofii Kossak-Szczuckiej Z otchłani. Arcybiskup Życiński zrównuje wnioski wyprowadzone z traumatycznego doświadczenia Auschwitz autora Opowiadań z Marią z jego późniejszym, agresywnym pisarstwem propagandowym. Werner zaś, zastrzegając, że socrealistycznego zaangażowania nie można rozciągać na całość twórczości Borowskiego, stawia problem zła doświadczanego podczas wojny, którego nie sposób zinterpretować za pomocą żadnego dostępnego systemu moralnego. Rozliczenia i problem skażenia złem – tematy od powojnia nieustannie w Polsce na rozmaite sposoby wałkowane. Relacja Bartoszewskiego jest w tym kontekście o tyle interesująca, że kategoryczność sądów łączy z szacunkiem dla innych i świadomością nieprzekazywalności traumatycznych doświadczeń. Toteż w jego relacji uznanie dla Kossak-Szczuckiej nie prowadzi do podważenia obozowych opowiadań Borowskiego. Wspomnienia Bartoszewskiego przywracają wartość heroizmu, który nie wymaga wskazania jako swojego cienia czyjejś niegodziwości. Poniekąd więc jego relacja wydaje się okładem na polską pamięć. Koncentruje się na znanych wartościach, nie uzurpując jednak sobie prawa do oceniania konsekwencji światopoglądowych historycznych zdarzeń.
Życie trudne, lecz nie nudne wyszło w tym samym roku, co autobiografia Michała Głowińskiego Kręgi obcości. Te dwie pozycje (powstałe zupełnie niezależnie od siebie), w moim odczuciu, nawzajem się dopowiadają. Trudne życie Bartoszewskiego wpisuje się w struktury wspólnotowe (udział w konspiracyjnych działaniach AK, potem kontakty z polską emigracją w Londynie, współpraca z Radiem Wolna Europa). Głowiński natomiast już tytułem zaznacza swoją inność (inność żydowskiego dziecka cudem uratowanego z Zagłady, inność homoseksualisty, który długo do swojej seksualności wstydził się przyznać, wreszcie inność człowieka cierpiącego na klaustrofobię).
Polskość mieszcząca się w znanych kanonach i polskość „obca” w wypadku tych lektur nie wchodzą w spór. Każdy z autorów zdaje się spełnionym człowiekiem, zastanawiającym się nad specyfiką czasów, w których przyszło mu żyć, podkreślającym raczej spotkania dobre i ważne dla siebie, o krzywdach mówiącym tonem rzeczowym. Można by więc uznać, że polska wizja historii stopniowo się poszerza, tak by móc pomieścić różne losy. Ale jednoczesne wydanie Życia trudnego i Kręgów obcości jest złudne. Jak dowiadujemy się z Posłowia Andrzeja Friszke, rozmowy z Bartoszewskim przeprowadzał on w 1989 roku w Augsburgu. U schyłku PRL-u pamięć była wciąż okaleczona cenzurą, stąd wspomnienia Bartoszewskiego niejako oddają polskiej kulturze heroizm pełen satysfakcji, wolny od narodowych obsesji i pretensji. Nie wiem, czy wówczas byłaby przestrzeń na wolne od emocji dyskusje o obcości. Choćby opublikowany w 1987 roku na łamach „Tygodnika Powszechnego” esej Błońskiego Biedni Polacy patrzą na getto dużo wzbudził kontrowersji. W autobiografii Głowińskiego wyraźnie daje się wyczuć inną już zupełnie sytuację kulturową. Wbrew bardzo silnym tendencjom ksenofobicznym w Polsce, wiele rzeczy zostało powiedziane głośno. Inność staje się integralnym elementem polskiego doświadczenia.
Niezależnie od czasu powstania, książki na rynku wydawniczym ukazały się w jednym czasie. Obie były dość szeroko omawiane. W ten sposób akowski heroizm wkroczył w obszar publicznego języka niemalże pod rękę z poczuciem niedopasowania. Być może jedno związane jest z drugim. Być może leczenie pamięci pozwala tę pamięć poszerzać.
Agnieszka Skolasińska
Leczenie pamięci. Życie trudne lecz nie nudne
Rozmowy przeprowadził Andrzej Friszke
Książka wydana przez „Znak”, aby uczcić 88. urodziny prof. Bartoszewskiego
|
|
|
|